Jesteś wForum / Sprawy lokalne / Nowa Bukowska - pataraka
Nowa Bukowska - pataraka
Już ostatniej zimy widziałem jak wylewali asfalt na ... wodę. Czerwony tłuczeń utwardzony walcami po intensywnych opadach śniegu z deszczem tworzył błoto po którym drogowcy chodzili w wysokich gumiakach. Następnego dnia przyszedł silny mróz i trzymał wiele dni. Mówię o odcinku od Złotowskiej do okolic Gorzowskiej - południowa nitka.
Teraz od wielu miesięcy obserwuję silną erozję obu nitek na odcinku Wysogotowo-Dąbrowa. Pomiędzy główną nitką a lokalną wykonawca kompletnie sobie nie radzi z konstrukcją rowu. Od miesięcy widzę próby zabezpieczenia skarpy rowu prefabrykowanymi płytami betonowymi, które woda spływający z drogi kompletnie wymywa. Dzisiaj widziałem że asfalt wisi w powietrzu. Wykonawca nie po raz pierwszy uzupełnia wymytą konstrukcję drogi zasypując to żwirem. Płyty betonowe wymywane są jedną ulewą ale widzę, że konsekwentnie stosują to rozwiązanie co raz to na kolejnych odcinkach. Raz po raz zmieniają kąt skarp rowu na co raz to mniejszy kąt. Widać, że to poroniony pomysł bo nawet jak płyty są pod małym kątem to też spływają.
Droga przed oddaniem do użytku wisi w powietrzu lub pływa.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by dodać swój komentarz






Podobne rozmywanie podłoża piaskowego widać na obwodnicy S11. Od samego początku tej inwestycji przyglądam się poszczególnym etapom, tak samo jak swego czasu oglądałem rozbudowę autobany pod Lipskiem. Różnice są zasadnicze. U nas nasypali tony piachu, na to cienka warstwa chudego betonu plus wartswy masy asfaltowej. U zachodnich sąsiadów technologia zgoła inna - kilka warstw kruszywa o różnej ziarnistości, i to zmiennie w zależności od typu i nośności rodzimego gruntu. Skarpy zabezpieczane włókninami i warstwami łamanego kamienia. Solidne odwodnienie ze zbiornikami retencyjnymi. Słowem: dzień do nocy.
Te pretensje to chyba macie do projektanta i inwestora, a nie do wykonawcy. Sytuacja w Niemczech jest taka, że tam cały podatek w paliwie (drogowy) idzie na drogi. U nas ten podatek służy wpłatom emerytur. Niemieccy projektanci mają za sobą też wiele więcej lat doświadczeń, a tej wiedzy za darmo nikt oddać nie chce.
Oczywiście, wykonawca robi to co jest w projekcie. Co do tego nie ma wątpliwości.
Z tym też różnie bywa, gadałem kiedyś z gościem z firmy, która robiła ul. Podgórną w Poznaniu. Mieli położyć nową kostkę brukową, ale żeby zaoszczędzić zdarli starą, umyli ją ( dosłownie ) i położyli. I w ten rewolucyjny sposób ktoś zarobił sporo kasy
Być może robi jak w projekcie być może nie za bardzo wie jak się do tego zabrać.
Wydaje się być niemożliwym,by rów umacniano płytami ażurowymi bez opornika w postaci choćby zwykłego krawężnika drogowego w dnie rowu.Chyba,że niweleta dna rowu nie jest jeszcze wykonywana i umacniają skarpy bez umocnienia dna.Wtedy nie ma bata-musi zjechać po opadach.
Co do "wymywania się" podłoża warto wsiąść na rower i przejechać się wzdłuż ZOP na odcinku Batorowo- Dąbrówka chociażby...Japy jak nora smoka wawelskiego:)Przy takim nachyleniu skarp a bez darniowania,tylko obsianiem skarp-dopóki nie obrośnie trawskiem zawsze będzie tak się działo...
Też codziennie przemierzam plac budowy "Bukowska". Zgadzam się co do trawy - póki nie porośnie to zawsze wszystko spłynie. Co do opornika natomiast, to nie ma on znaczenia raczej w takich przypadkach. Zauważ, że część płyt wygląda tak samo źle mimo iż jest wsparta na prefabrykowanych korytkach. wymywanie dziur po opadach i wypłukiwanie gruntu przez płyty ażurowe jest powszechne. Płyty powinny być układane na porządnym tzw. "filtrze odwrotnym". Ewentualnie jakaś geowłóknina z odpowiednią filtracją, ale tu zawsze jest ryzyko.że się zatka i "ciśnienie spływowe" dopełni rolę zniszczenia. Dopiero po zadarnieniu to ustoi. Na razie nie ma się za bardzo jak zadarnić bo ciągle spływają skarpy, a nie ma na nich ani humusu ani darniny dotychczas.